Papieros dla prymitywa

Zaczęło się od ogłoszenia, które w kwietniu zawisło w Klinice Chirurgii Serca: „Pacjenci palący papierosy nie będą przyjmowani na diagnostykę i na operację”. W razie wątpliwości zapraszam na rozmowę”. Chcę sprowokować ludzi do namysłu. Są pacjenci, którymi trzeba wstrząsnąć, bo niszczą efekty mojego leczenia – tłumaczył dziennikarzom prof. Dziatkowiak. Jeśli ktoś zamierza sobie marnować życie, to niech to robi za własne pieniądze.

W ciągu kilku dni od ukazania się artykułu w „Gazecie” do redakcji zadzwoniło kilkadziesiąt osób. – Byłem operowany w Niemczech – opowiadał czytelnik. – Podczas pierwszej wizyty w klinice kazano mi podpisać dokument, że natychmiast przestanę palić. Po trzech miesiącach pojechałem na badania, które potwierdziły zerwanie z nałogiem. Dopiero wtedy lekarze podjęli się operacji. Tak powinno być u nas. – Nareszcie ktoś zadał pytanie, jakie są obowiązki pacjenta, a nie lekarza! – mówiła lekarka z Zabrza. – Ludzie nie stosują się do naszych poleceń. Wychodzą z założenia, że mogą się truć, podczas gdy my mamy leczyć.

- Prof. Dziatkowiak nie ma prawa odmówić komuś leczenia. To, że palę, to moja sprawa. Płacę składkę ubezpieczeniową, która pokrywa koszty wizyt i zabiegów – argumentował pacjent z Krakowa.

Po pięciu miesiącach od wywieszenia kontrowersyjnego ogłoszenia sytuacja w klinice znacznie się zmieniła. Zdaniem prof. Dziatkowiaka dzięki nagłośnieniu sprawy coraz więcej pacjentów, którzy się do niego zgłaszają, już nie pali.

- Mimo to nadal zdarzają się tacy, których trzeba nakłaniać do zerwania z nałogiem. Na szczęście zawsze mi się to udaje. Dlatego jeszcze nigdy nikomu nie odmówiłem operacji; nie było takiej konieczności – informuje kardiochirurg. Większość osób krążących po holu zna treść ogłoszenia.

- Nie ma tu nic do roboty, więc w oczekiwaniu na wizytę przeczytałem i to – mówi mężczyzna dziesięć lat po operacji serca. – Popieram. To, co przeszedłem jako palacz, powinno być przestrogą dla innych. Dusiłem się, kaszel rozrywał mi płuca, ręce drżały. Bałem się jak cholera.

- My, lekarze, mamy zawodowy obowiązek zwalczania nikotynizmu – stwierdza prof. Dziatkowiak. – Musimy stworzyć modę na niepalenie. Mówić, że pali tylko prymityw, a człowiek inteligentny – nie. Dla nas palenie papierosów to rak i zawał.

Profesor liczy, że krucjata da wiele pozytywnych efektów – m.in. nakłoni idoli młodzieży do zaprzestania palenia.

- Krystyna Janda nie powinna wypalać paczki papierosów podczas swojego monodramu. Ona nie zdaje sobie sprawy, że są tacy, którzy ją naśladują – mówi prof. Dziatkowiak.

Autor: Bartosz Mleczko