Rzuć palenie!

„Rzucić palenie? Nic łatwiejszego! Rzucałem już wiele razy!” – dowcipkuje wielu palaczy. W powiedzonku tym jest jednak zawarta istota rzeczy: największym problemem nałogowca jest utrwalenie początkowego sukcesu. Alkoholicy czy narkomani mają w takiej sytuacji do dyspozycji sieć wyspecjalizowanych ośrodków. Rozstający się z nałogiem palacz jest najczęściej sam. Chociaż są już wyjątki od reguły.

Zdrowie czy dym

Rak płuca występuje prawie wyłącznie u palaczy. Ale udowodniono niezbicie, że w wielu innych poważnych chorobach: serca i układu krążenia, w całej gamie nowotworowych schorzeń układu pokarmowego, sprzyja nawet onkologicznym zmianom… szyjki macicy. Rozsądek dyktuje więc, że 40 rakotwórczych substancji zawartych w dymie (niszczących też chroniący przed miażdżycą śródbłonek, wyściełający nasze naczynia) nie powinno trafiać do naszego organizmu. A jednak w Polsce jest ciągle ok. 9mln palaczy, spośród których kilkadziesiąt tysięcy umiera co roku na choroby „odtytoniowe”.

Dymek przez sen

Nie ma jednego rodzaju palenia i nie ma jednej recepty na wyjście z nałogu. Żeby dojść do tego, dlaczego palimy, potrzebna jest chwila szerszej refleksji, najlepiej wspólnie z odpowiednio wyszkolonym terapeutą. Pada wówczas seria pytań z rodzaju: jak długo wytrzymujesz bez papierosa, itp. Odpowiedzi na takie pytania pozwalają stwierdzić, czy jesteśmy palaczami „psychologicznymi”, nieuzależnionymi jednak somatycznie od nikotyny, czy też „farmakologicznymi”. Tych ostatnich, dla których istotą palenia jest regularne dostarczanie organizmowi porcji nikotyny, jest na szczęście mniej. Niestety, sposób ich palenia jest bez wątpienia najbardziej wyniszczający. Skrajnie uzależnieni rekordziści „dla dymka” potrafią nawet przerwać sen.

Pastylka dla palacza

Palacz „farmakologiczny”, którego organizm domaga się nikotyny, jest leczony inaczej niż „psychologiczny”. Ponieważ to nie on sam, lecz poziom nikotyny w jego krwi decyduje o sięgnięciu po papierosa, dostarcza mu się, pod kontrolą terapeuty, porcje nikotyny (w pastylkach, w gumie do żucia lub przez skórę – w postaci plastrów nalepianych na ramię). Natomiast palaczom „psychologicznym” nie potrzebne są substytuty z nikotyną. Nierzadko wieloletnich palaczy, wbrew ich przekonaniu, zalicza się po padaniu grupy „psychologicznych”. Ich palenie ciągle jeszcze zaczyna się i kończy w głowie. Z drugiej strony spotyka się ludzi bardzo młodych, którzy po trzech latach palenia stają się już „farmakologicznymi”.